Ta głupia Polka

5m

Znalazłam nowe miejsce pracy
w Niemczech. Wcześniej pracowałam
trzy lata z krótkimi przerwami u starszego małżeństwa. Obydwoje zmarli
niestety w krótkim czasie po sobie.
Dobrzy, spokojni ludzie. Bardzo
przeżyłam ich śmierć i przez ponad pół roku nie mogłam zdecydować się
na nowy wyjazd.
Ale pewnego dnia zadzwoniła do mnie jakaś pani, która dostała mój numer od znajomych tej rodziny, gdzie kiedyś pracowałam. Ucieszyłam się, że ktoś mnie zapamiętał jako dobrą opiekunkę i polecił dalej. Otrząsnęłam się i postanowiłam przyjąć tę pracę. Oferta wydawała się normalna – pani całkiem na chodzie, zaawansowana osteoporoza,
zagrożnie upadkiem, cewnik. Pani – była nauczycielka, rozmowa przez
telefon bardzo sympatyczna. Tzw. dobry, kulturalny dom.
Niestety, to były tylko pozory.
Po tygodniu pobytu w tym domu czułam się jak ostatni śmieć
i po cichu w nocy spakowałam walizkę i uciekłam. Bez wynagrodzenia,
zapłakana, zaszczuta jak zwierzątko. Dobrze, że miałam pieniądze na
bilet!
Dlaczego?
Moje łóżko stało po prostu w piwnicy – ciemne, nieogrzewane
pomieszczenie bez okna (dom był duży, były inne miejsca).
Czułam się tak jak bohater jednej z głośnych książek dla młodzieży, Harry Potter,
z tym że nie miałam szansy uczyć się w szkole dla czarodziejów. Jedyne,
co mogłam, to poznać prawdziwą czarownicę”.
Moje wyżywienie – do targania siatek i gotowania według kaprysów
pani domu byłam dobra, ale do jedzenia tego, co przygotowałam,
już nie. Mogłam zjeść tylko to, co zostało na stole po śniadaniu, obiedzie
czy kolacji. A często nie zostawa!o nic, bo o zakresie zakupów
decydowa!a starsza pani. I na śniadanie była kupowana jedna bułka.
Zagadka retoryczna: ile bułek zostawało dla mnie po śniadaniu dla
starszej pani??? Kto lubi żywić się resztkami??? I absolutnie nie wolno
mi było jeść w kuchni czy pokoju dziennym – tylko w mojej komórce.
Nie zwracała się do mnie inaczej jak „Polin”. Nie miała dla mnie
imienia. Ot, tak po prostu, byłam biegającym po domu bezimiennym
robocikiem do wszystkiego.
Polin, trzeba wynieść śmieci.
Polin, zmień woreczek od cewnika.
Polin, podaj teraz kawę.
Polin, nie wychodź ze swojego pokoju (pokoju??? ha, ha, ha),
bo będą goście.
Polin, dlaczego jest mokro koło sedesu?
Polin, to prasowanie ma być dzisiaj skończone i nie obchodzi mnie,
o której wstałaś.
Polin, wydaje mi się, że coś tu brzydko pachnie, myłaś się dzisiaj?
Polin, tyle razy ci mówiłam, zasłonka ma być po lewej stronie.
Za kilka minut: Polin, czy ty jesteś głupia? Nie rozumiesz,
że zasłonka ma być po prawej stronie?
Polin, płacę ciężkie pieniądze za pracę, a nie za to, żebyś stała
bezczynnie.
Polin, jesteś chyba na tyle rozumna, że widzisz, że trzeba zmienić
pościel.
Polin, nie dotykaj książek, przecież i tak nic nie zrozumiesz.
Krzyk – „Polin, Polin!” – a ja leciałam biegiem z piętra na parter po to,
aby… podać mojej władczyni książkę, która leżała na wyciągnięcie jej
ręki.
Najmilsze s!owa, jakie usłyszałam w tym domu: – Polin, dzisiaj obiad
był nawet znośny.
I bez przerwy słyszałam, jak starsza pani wisi na telefonie
i komentuje mój wygląd zewnętrzny i to, co robię, przed koleżankami,
rodziną i sąsiadami.
Polin ma takie rzadkie, nieładne włosy.
Polin mogłaby się odchudzić.
Polin krzywo na mnie spojrzała.
Polin nie zna niemieckiej gramatyki (mam certyfikat Instytutu
Goethego C2).
Polin ma śmieszne buty.
Polin nic nie robi.
Polin do niczego się nie nadaje.
Polin patrzy na mnie bezczelnie.
Polin ma obwisłe cycki (dosłownie!).
Polin mnie dzisiaj zaskoczyła, wiedziała, jak się nazywa stolica
Niemiec.
Na początku byłam w takim szoku, że zastanawiałam, czy jej
zachowanie to są objawy choroby czy to po prostu taki charakter.
Starałam się nawiązać normalną rozzmowę, wytłumaczyć, że jestem
człowiekiem, mam na imię Anna i specyfika mojej pracy wymaga,
abyśmy żyli wspólnie pod jednym dachem. Myślałam, że ona się boi
obcej osoby, że może ma też początki demencji i dlatego tak się
zachowuje. To nie była jednak choroba. To był zły, podły charakter.
To było zachowanie człowieka, który czerpie radość z poniżania innych
i fobia wobec cudzoziemców z Polski. Współczuję jej byłym uczniom!
Kiedyś, po kilku miesiącach spotkałam w autokarze do Niemiec inną
opiekunkę, zgadałyśmy się w czasie długiej podróży, że ona też tam
pracowała. Nazwała mnie bohaterką. Ona uciekła po pięciu godzinach.

Tym razem pozwoliłam sobie na podzielenie się z Wami historią (jedną z wielu),
ze wstrząsającej książki „Wstydliwie przemilczana prawda o opiece nad osobami starszymi” M. Gomola, W. Tigges

Polecam szczególnie osobom, które za wszelką cen starają się wytrzymać! Być może zrozumieją, że nie warto, bo robią to kosztem swojego zdrowia, a życie mamy tylko jedno!

Reklamy

Informacje o e_ra

Żyję trochę na tym Bożym świecie i coraz częściej krew mnie zalewa kiedy pomyślę o tej naszej szarej rzeczywistości... Czytam historie "pisane przez życie", troszkę pstrykam (wszystkie foty w tym blogu są mojego autorstwa), na telewizję raczej nie znajduję czasu, chociaż lubię "dobry" film (oparty na faktach, niektórzy dodają... autentycznych). Ostatnio szydełkuję..., zatracam się bez pamięci, by nie myśleć o realnym świecie pełnym hm... Kafkowskich Procesów i tym podobnych Kosmosów... Jestem wrażliwa (przewrażliwiona nawet "troszkę"), empatyczna, punktualna, uczciwa, szczera (co nie każdemu się podoba), chyba koleżeńska. Nie toleruję chamstwa, egoizmu, brutalności, wulgaryzmu, niepunktualności, toksycznych związków a miłość, uczciwość, szacunek, lojalność, przyjaźń to wartości, które mają dla mnie ogromne znaczenie. Jeśli mają Państwo jakieś uwagi i chcą się nimi podzielić, zapraszam do komentowania lub mailowania e_ra@onet.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aby do emerytury..., Praca. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Ta głupia Polka

  1. Anonim pisze:

    Ja pamiętam swój pobyt w Niemczech w latach 80-tych. Gdzie przez szybę z zazdrością przyglądałem się towarom, na które nie było mnie stać. Trzymając w reku przysłowiowe 5 marek. Zastanawiałem się na co mogę je wydać. Rosół z makaronem, czy coś innego. Jak jestem w Niemczech, to do dzisiaj, te wspomnienia wracają
    DD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s