Inny świat, czyli umowa od zaraz…

(39)-1urPierwszy dzionek w robocie.
Idę do pracy i na przeciw wychodzi mi koordynator (pan z agencji pracy,
z którą byłam już związana jedną umową, tygodniową, bo polską), zaprasza do biura, wręcza obuwie, fartuch – dzisiaj jednorazowy, bo chwilowo nie posiadają
w moim rozmiarze, umowy, do poczytania „w domu” (na spokojnie), i ew. podpisania.

Wchodzę na halę produkcyjną i okazuje się, że nikomu tutaj nowa nie wadzi.
Cierpliwie pokazują ci twoje obowiązki, miejsca w które nie należy wkładać paluchów,
jak nie chcesz stracić ręki i w ogóle są jakoś tak dziwnie, bo życzliwie do ciebie nastawieni. Robota, jak robota, niewiele różni się od naszych rodzimych produkcji, za to stosunek
do tutejszego robola jest zdecydowanie inszy. To, że nie ograbia się go np. z ochronnej odzieży to jeszcze nie wszystko. Codziennie w kilku skrzyniach czekają na pracowników świeże, chrupiące bułeczki a 2 razy w tygodniu karton ze świeżymi owocami (jabłka, gruszki, mandarynki, banany, i in.) Powiem zupełnie szczerze, że na takie „gratisy”
nie liczyłam i trudno mi było uwierzyć, że nie jest to dostawa wyłącznie dla stałych pracowników (w Polsce nawet obuwie robocze, które gwarantuje nam ustawa z 2003r.
„nie należało” się pracownikom zatrudnionym przez agencję pracy. Jak widać, co kraj to obyczaj.

Kończę zmianę, pakuję do torby jednorazowy fartuch (na jutro) i słyszę, żeby go wyrzucić bo jutro wezmę nowy. Nie wierzę, oni nawet jednorazowe fartuchy mają jednorazowe. Świat oszalał, czy jak? Może ktoś powinien mnie uszczypnąć, bo to nie może być prawdą…
Skaleczony kartonem palec i cóż to, plaster w zasięgu wzroku, nie trzeba szukać majstra? Cóż to za dziwny kraj?

Kiedy stawiałam pierwsze kroki w tej firmie, pomyślałam, że wrócę do Polski, podpiszę umowę miesięczną, jaką proponowano mi na krótko przed wyjazdem i będę miała nową serię absurdów do swojego bloga, ale już wyleczyłam się z chęci do tej pracy i chociaż
z wyzyskiem nie godziłam się już wcześniej, to teraz odczułabym go ze zdwojoną siłą a boję się, że tego już „nie zniesę” 🙂

Oj zepsuły mnie te Niemcy, zepsuły do szpiku kości.

Reklamy

Informacje o e_ra

Żyję trochę na tym Bożym świecie i coraz częściej krew mnie zalewa kiedy pomyślę o tej naszej szarej rzeczywistości... Czytam historie "pisane przez życie", troszkę pstrykam (wszystkie foty w tym blogu są mojego autorstwa), na telewizję raczej nie znajduję czasu, chociaż lubię "dobry" film (oparty na faktach, niektórzy dodają... autentycznych). Ostatnio szydełkuję..., zatracam się bez pamięci, by nie myśleć o realnym świecie pełnym hm... Kafkowskich Procesów i tym podobnych Kosmosów... Jestem wrażliwa (przewrażliwiona nawet "troszkę"), empatyczna, punktualna, uczciwa, szczera (co nie każdemu się podoba), chyba koleżeńska. Nie toleruję chamstwa, egoizmu, brutalności, wulgaryzmu, niepunktualności, toksycznych związków a miłość, uczciwość, szacunek, lojalność, przyjaźń to wartości, które mają dla mnie ogromne znaczenie. Jeśli mają Państwo jakieś uwagi i chcą się nimi podzielić, zapraszam do komentowania lub mailowania e_ra@onet.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Praca, český film. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Inny świat, czyli umowa od zaraz…

  1. Ewa Urban pisze:

    Czyżby było tak dobrze w nowej pracy, że aż źle?

  2. Izabela pisze:

    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy 🙂

  3. Ryszard pisze:

    jakby z innego świata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s