Wyzysk przez duże wu…

blog2013-06-10
Zatrzymuję się obok cukierni, bo zainteresowały mnie wiszące tam ogłoszenia. Szukają pracownika i jego pomocnika. Nie ukrywam, że chociaż zawód mam ten, to wolę do pomocy. We wtorek dzwonię do szefa i „zapytowywuję” jak sprawa wygląda, po czym otrzymuję informację, że do czwartku mają kogoś na okres próbny, później da znać. Da albo nie da, ale nadzieję cichą mam. Czwartek zleciał i moje nadzieje ciut przygasły, kiedy kole dwudziestej zadzwonił szef. Jutro między ósmą a dziewiątą jestem na stanowisku, całkiem innym niż zamierzałam, ale co tam. Informuję, że kasy fiskalnej nie miałam okazji ogarnąć, ale szefowi to nie przeszkadza, „ktoś ci pokaże” – stwierdza i sprawę uważa za załatwioną. Trzeba przygotować stanowisko do pracy, bo to dopiero początek sezonu.
Jestem kilka minut przed 8.30, przycupnęłam na ławeczce i czekam. Wczorajsze emocje troszkę opadły, jestem jakby spokojniejsza.
Za moment jest „ekipa sprzątająca” sztuk dwie i bierzemy się ostro do roboty, bo dawno nikt tutaj nic nie robił. Na jakich jestem warunkach, tego jeszcze nie wie nikt. Tyramy i otwieramy.
Marcysia pokazuje mi co kiedy i gdzie nacisnąć na kasie fiskalnej i odjeżdżają w siną dal, zostawiając mnie nie całkiem kumatą i wystraszoną, bojącą się drugiego klienta kiedy jeszcze pierwszy jest w zasięgu mojego wzroku.
Po robocie, pytam jak wygląda sprawa moich obowiązków, godzin pracy i finansów,
co z umową nie pytam, i słusznie, wyszło „samo”, że nic.
Odpowiedzi otrzymuję niewiele, w zasadzie tyle, że „na razie” dostanę piątkę na godzinę („jak wszyscy”) a czy na zmiany, czy dzionek na dzionek, tego jeszcze nie wie nikt.
Jutro jestem na 9.00 i robię do 19.30.
Niedziela. O 9.50 jestem na stanowisku. Zapowiada się piękny dzionek i obiecany krótszy dzień pracy (do 15.00), co przy niedzieli niezmiernie mnie cieszy,
bo „zjem obiadek z rodzinką”.
Koleżanka, która miała mnie zastąpić, stwierdziła, że ona ma swoje miejsce pracy i tutaj absolutnie, nie będzie stała. Zaskoczona była, że myślę o niedzielnym obiadku z rodziną
i  zaproponowała żebym sobie zjadła pączka jak jestem głodna. To taka jej metoda na głoda…
Interes zamknęłam o 19.45, w domu byłam pół godziny później.
Zjadłam obiadokolację i padłam na twarz.
Doszły mnie słuchy, że weekend wcale nie jest lepiej płatny, i już wiedziałam, że to i owo mi się tutaj nie podoba, więc zaprosiłam szefa jutro „na dywanik”. Chyba wiedział o czym chcę rozmawiać, bo nauczył mnie jak zrobić raport dobowy, gdyż „nie zawsze będzie mógł przyjechać na zamknięcie”. Czułam, że go jutro nie zobaczę i nie myliłam się.
Ciężko było doprosić się również dostawy konkretnego  towaru a towar wczorajszy czasami wczorajszym był przedwczoraj. Krew mnie zalewała, a gadać nie było z kim.
Szef jest poinformowany, że przygotowałam, w kilku punktach, listę swoich oczekiwań, na którą nie musi się zgadzać ale ja na warunkach, na których jestem tu obecnie, pracuję maksymalnie do piątku. Na dobrą sprawę to powinnam zamknąć drzwi, klucz zostawić pod wycieraczką i mieć to w d…, gdzieś znaczy. Liczyłam jeszcze nawet nie na cud, a na odrobinę empatii, bo znałam faceta z lepszej strony (dorabiałam kiedyś u niego na wakacjach i był jednym z lepszych szefów jakich dotąd miałam, ale to było dawno, dawno temu).
Dzisiaj nie liczy się u niego jakość a ilość, niestety…

Koniec pracy nastąpił wcześniej niż planowałam, ale o tym za tydzień…

Reklamy

Informacje o e_ra

Żyję trochę na tym Bożym świecie i coraz częściej krew mnie zalewa kiedy pomyślę o tej naszej szarej rzeczywistości... Czytam historie "pisane przez życie", troszkę pstrykam (wszystkie foty w tym blogu są mojego autorstwa), na telewizję raczej nie znajduję czasu, chociaż lubię "dobry" film (oparty na faktach, niektórzy dodają... autentycznych). Ostatnio szydełkuję..., zatracam się bez pamięci, by nie myśleć o realnym świecie pełnym hm... Kafkowskich Procesów i tym podobnych Kosmosów... Jestem wrażliwa (przewrażliwiona nawet "troszkę"), empatyczna, punktualna, uczciwa, szczera (co nie każdemu się podoba), chyba koleżeńska. Nie toleruję chamstwa, egoizmu, brutalności, wulgaryzmu, niepunktualności, toksycznych związków a miłość, uczciwość, szacunek, lojalność, przyjaźń to wartości, które mają dla mnie ogromne znaczenie. Jeśli mają Państwo jakieś uwagi i chcą się nimi podzielić, zapraszam do komentowania lub mailowania e_ra@onet.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aby do emerytury..., Praca, český film. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wyzysk przez duże wu…

  1. Ewa Urban pisze:

    Przeczytałam artykuł „Wyzysk … „ Powiem zupełnie szczerze, że bardzo mnie denerwują takie sytuacje. Jestem doradcą zawodowym w projektach unijnych, prowadzę szkolenia i warsztaty dla osób bezrobotnych, którzy chcą wrócić na rynek pracy. Uczulam na takie praktyki niektórych pracodawców. Ale problem jest też z osobami, które chcą za wszelką cenę pracować i łudzą się, że ich TAKA sytuacja nie spotka. Dokąd osoby poszukujące pracy nie będą się szanowały ten problem nie zniknie. Umowa o pracę MUSI być zawarta już od pierwszego dnia pracy, nawet na czas próbny. W umowie muszą być zawarte warunki pracy i płacy !!! Jeżeli jest inaczej Państwowa Inspekcja Pracy tylko czeka na sygnały o takich praktykach. Przykro mi bardzo, że ludzie ludziom taki los szykują. Nadzieją jest tylko świadomość, że świadomie wyrządzone zło powraca ze zdwojoną siłą. Ten pracodawca wkrótce może bezrobotnym i taki los może jego spotkać albo kogoś z najbliższych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s