I po robocie…

04.10.2012

Budzę się skoro świt a w głowie huczy, już kolejny dzionek: „praca, praca, praca, co robić z tą niewiadomą, ryzykować, czy po raz kolejny poprosić o umowę?”. Nie jest łatwo, ale ponieważ umowa należy mi się jak psu buda, dzwonię do firmy i stanowczo informuję, żeby przygotowano dla mnie, na dzisiaj umowę albo zwolnienie i że będę około 14-ej. Nie jestem przekonana co otrzymam, przygotowuję więc sobie kanapki, by na drugiej zmianie (gdyby zdarzył się cud), nie umrzeć z głodu.
W firmie otrzymuję Umowę zlecenie zawartą w dn. 01.10.2012(!), i nie ma mowy, że do dnia dzisiejszego była ona ustna. Podpisałam nie zaznaczając, że „otrzymałam 04.10.2012”, bo na dzień dzisiejszy, sprawdzenie kiedy ludzie w tej firmie dostają umowy, o ile w ogóle je dostają, to Pikuś (również dla la(jkon)ika.
Obok w biurze siedzi pan boss, już w innej pozycji, ale wciąż próbuje dać mi do zrozumienie, kto tu jest górą… Informuje mnie, że mogę sobie wejść na stronę internetową i poczytać jak wyglądają kwestie umów przy zleceniach a ja informuję pana bossa, że nie muszę sprawdzać w sieci, gdyż potrzebnych mi informacji zasięgnęłam w Państwowej Inspekcji Pracy.
Próbował mnie też przekonać, że nie zatrudnia ludzi bez umów, ale ja od kilku pracowników mam inne informacje. Pracują również bez książeczek sanitarno – epidemiologicznych (a zakład jest spożywczy). Sama przez kilka dni pracowałam bez książeczki.
Postanawiam nie drążyć tematu, bo wiem, że punkt widzenia często zależy od punktu siedzenia i widzę, że nie dojdziemy do porozumienia, więc odpuszczam. Dziękuję za poświęcony mi czas i żegnam się z państwem szefostwem.
O swojej przygodzie informuję Urząd Pracy, w którym znalazłam ofertę i zostałam skierowana do tegoż zakładu pracy, ale…
Coś czuję, że wkrótce będziemy zmuszani do pracy za bochenek chleba (tygodniowo – w wersji optymistycznej).
No cóż, po raz kolejny obudziłam się z ręką w nocniku. Kiedy znalazłam ofertę pracy i dowiedziałam się, że nie zostanę zdyskwalifikowana na wstępie (ze względu na wiek), to nawet przez moment nie przyszło mi do głowy, że to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Byłam pełna zapału, nadziei, optymizmu. No szkoda, bo uwielbiam taką robotę, i dawałam z siebie wszystko a w zamian nie miałam nic, co mogłoby mnie utwierdzić w przekonaniu, że wysiłek, jaki wkładam w pracę zostanie adekwatnie wynagrodzony.

Nie oczekiwałam cudów, co zarzuciła mi (na „do widzenia”) pani kadrowa. Chciałam umowę zawierającą informacje: co zostaje mi zlecone, termin wykonania zlecenie i jakie dostanę wynagrodzenie za wywiązanie się z umowy, ot co…

Chcesz podzielić się jakąś uwagą, proszę o komentarz lub e-mail: e_ra@onet.pl

Reklamy

Informacje o e_ra

Żyję trochę na tym Bożym świecie i coraz częściej krew mnie zalewa kiedy pomyślę o tej naszej szarej rzeczywistości... Czytam historie "pisane przez życie", troszkę pstrykam (wszystkie foty w tym blogu są mojego autorstwa), na telewizję raczej nie znajduję czasu, chociaż lubię "dobry" film (oparty na faktach, niektórzy dodają... autentycznych). Ostatnio szydełkuję..., zatracam się bez pamięci, by nie myśleć o realnym świecie pełnym hm... Kafkowskich Procesów i tym podobnych Kosmosów... Jestem wrażliwa (przewrażliwiona nawet "troszkę"), empatyczna, punktualna, uczciwa, szczera (co nie każdemu się podoba), chyba koleżeńska. Nie toleruję chamstwa, egoizmu, brutalności, wulgaryzmu, niepunktualności, toksycznych związków a miłość, uczciwość, szacunek, lojalność, przyjaźń to wartości, które mają dla mnie ogromne znaczenie. Jeśli mają Państwo jakieś uwagi i chcą się nimi podzielić, zapraszam do komentowania lub mailowania e_ra@onet.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aby do emerytury..., Praca, český film i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s