Umowa zlecenie…

25 wrzesień, późne popołudnie.

Wchodzę na stronę Powiatowego Urzędu Pracy, śledzę oferty i… jest, coś dla mnie. Uwielbiam robótki ręczne, dosłownie i w przenośni, więc wysyłam CV wraz z listem motywacyjnym a następnego dnia dzwonię do firmy, później do urzędu pracy po skierowanie i jestem na dobrej drodze ku robocie 🙂 Emocje sięgają Zenitu, ale czyżby nie za wcześnie? Kilka dni później spotkanie potencjalnych pracowników, dotyczące szczegółów pracy i dostaję obuchem w głowę. Zostaję sprowadzona na ziemię, nie daj Boże do rzeczywistości. Zostaje nam przedstawiony system tutejszego wynagrodzenia, zwany akordem, acz z tymże systemem niewiele ma wspólnego, gdyż w tym, szczególnym mniemam, przypadku im więcej z siebie dajesz tym twoja praca traci na wartości.

Może zobrazuję… Pierwsze 2 tygodnie pracy to dniówka 8 godzin = 35 złotych (bałam się zapytać czy to kwota netto, czy nie daj Boże brutto…). W trzecim i czwartym tygodniu pracy wartość wykonanej przez nas sztuki to 2 złote, ale w piątym i szóstym tygodniu już 1,50, natomiast w siódmym i później (o ile ktoś jeszcze ma ochotę pracować) dostaniemy już za nasz wysiłek włożony w wykonanie tej samej sztuki, całego zeta, tj. połowę stawki jaką otrzymaliśmy w 3 i 4 tygodniu. Hm…, a może zmienia się tutaj waluta i dostaniemy za wykonaną sztukę 2 złote, po dwóch tygodniach 1,50 ale euro a kolejna „złotówka” to nie złotówka a funt brytyjski? Jadę do PUP, ale pani nie potrafi udzielić mi informacji odnośnie tegoż szczególnego systemu „akordu” a ja nie potrafię udzielić pani informacji czy w tym przypadku chcę podjąć tę pracę. Postanawiamy że „prześpię się z tym” i we wtorek dam odpowiedź. Wracam do domu i dzwonię do firmy informując, że w tym wypadku rezygnuję z oferty, gdyż przeanalizowałam system wynagrodzeń i nie pokrywa się to z tym, co zostało podane na stronie urzędu pracy (przez pracodawcę zresztą), a w poniedziałek powinnam się stawić na drugą zmianę. Sympatyczna pani informuje mnie, że oni mi nic po miesiącu nie zabierają tylko na „dzień dobry” dają mi większą stawkę, bo na początku…, bo zanim nabiorę wprawy… Nie wierzę, że 2 zeta za wykonaną pracę to forma zachęty dla pracowników wiem natomiast ile jest 35 dzielone na osiem… No nic, na waciki zapracuję, przecież u pani doktor miałam połowę tej stawki a „wynagrodzenie” oddałam i nie przymieram głodem.

CDN…

Reklamy

Informacje o e_ra

Żyję trochę na tym Bożym świecie i coraz częściej krew mnie zalewa kiedy pomyślę o tej naszej szarej rzeczywistości... Czytam historie "pisane przez życie", troszkę pstrykam (wszystkie foty w tym blogu są mojego autorstwa), na telewizję raczej nie znajduję czasu, chociaż lubię "dobry" film (oparty na faktach, niektórzy dodają... autentycznych). Ostatnio szydełkuję..., zatracam się bez pamięci, by nie myśleć o realnym świecie pełnym hm... Kafkowskich Procesów i tym podobnych Kosmosów... Jestem wrażliwa (przewrażliwiona nawet "troszkę"), empatyczna, punktualna, uczciwa, szczera (co nie każdemu się podoba), chyba koleżeńska. Nie toleruję chamstwa, egoizmu, brutalności, wulgaryzmu, niepunktualności, toksycznych związków a miłość, uczciwość, szacunek, lojalność, przyjaźń to wartości, które mają dla mnie ogromne znaczenie. Jeśli mają Państwo jakieś uwagi i chcą się nimi podzielić, zapraszam do komentowania lub mailowania e_ra@onet.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aby do emerytury..., Praca. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Umowa zlecenie…

  1. can pisze:

    Cóż, być może pisarką jesteś dobrą , a niekoniecznie dobrym pracownikiem…może wyobrażenie tego świata, jak to u pisarzy czy poetów, mija się z rzeczywistością…

    • e_ra pisze:

      I tu muszę Cię zaskoczyć. Otóż, ani ze mnie pisarka ani poetka i chociaż kilka(naście) nagród zdobyłam właśnie pisaniem, to pracownikiem jestem zdecydowanie lepszym. Jeśli chodzi o moje wyobrażenia o pracy i świecie, to rzeczywistość w istocie je przerosła, ale niestety poza granicami naszego kulejącego systemu.
      Umowę otrzymałam tutaj kilkutygodniową już na starcie, odzież i obuwie ochronne również, a to już jest dużo więcej niż oferuje się pracownikowi w moim ojczystym kraju, a co gwarantuje mu ustawa z 2003 r. O praniu odzieży też tam mowa. Z moich (i nie tylko moich) doświadczeń wynika,
      że od pracownika wymaga sie wiele, natomiast ograbia się go w każdy możliwy sposób z minimum, które należy mu się jak psu miska, ale co tam, jeśli komuś to pasuje to mnie nic do tego. Wierzę tylko głęboko, w tej swojej naiwności, że nie dojdzie do tego, że ludzie otrzymają za swoją ciężką pracę po bochenku chleba (w ramach wynagrodzenia i na tydzień, w najlepszym wypadku) a prezes prezesów będzie się ich kosztem wygrzewał na Seszelach czy innych Malediwach…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s