Konia z rzędem za interpretację wyniku.

I dekada XXIw.
Jadę z dzieckiem do neurologa na umówioną wizytę. Badanie EEG zrobiliśmy w Nysie (prywatnie), bo w Opolu okres oczekiwania trwał około 2 miesiące a czekać nie chciałam, bo serce mi krwawiło, gdy patrzyłam na cierpiącego (kilka razy w miesiącu) syna. W zapisie EEG było coś nie tak, jednak neurolog dla dorosłych, do którego trafiłam (lepszy rydz, niż nic), nie czuł się kompetentny, by nam go zinterpretować. Rozumiem. Neurologa dziecięcego w Nysie brak, więc nie udało nam się zdobyć opisu wyniku. I tu był pies pogrzebany…
Wchodzimy do gabinetu neurologa dziecięcego i pani doktor spogląda na wynik, po czym zaczyna przeszukiwać kopertę (mniemam, iż w celu znalezienia opisu i gdy go nie znajduje, stwierdza, że jak nie mamy opisu to nie mamy o czym rozmawiać, że jak zapłaciliśmy za badanie to opis nam się należy i takie tam.
Ja na to, że wydawało mi się, że jesteśmy z wynikiem u specjalisty.
W karcie pacjenta wpisała „wyszła z gabinetu obrażona, stwierdziwszy, że jestem osobą niekompetentną”. Hm…, nie tak to wyglądało, ale rzeczywiście powiedziałam, iż wydawało mi się, że jesteśmy u specjalisty i nie wiem czy byłam obrażona, byłam pewnikiem zagotowana, ale czy brakiem kompetencji pani doktor, czy lekceważeniem nas przez nią…, chyba samą postawą „nie ma opisu, nie ma dyskusji”. Czasem to, że w przychodni co dwa miesiące przyjmuje inny lekarz ma swoje plusy.
Poszukiwania przyczyn częstych migren u syna trwały kilka lat. Skierowania na badania otrzymywaliśmy chyba na chybił – trafił. Skierowanie na TK podobno było zbędne dlatego nie mogłam się doprosić (kilka lat temu mało który lekarz kierował na TK, czy RM w razie gdyby mieli nic nie znaleźć…). Kiedy poinformowałam lekarza, że prywatnie zrobimy TK, żebyśmy mogli spać spokojnie, niech nam tylko napisze na co należy zwrócić uwagę wykonując badanie, tenże lekarz poinformował mnie, że jednak dobrze zrobić to badanie, gdyż takie objawy jak u syna może dawać również… guz mózgu. A jednak…, ale pan doktor (jeden z tych do których trafiliśmy) nie czuł się zobowiązany do skierowania syna na jakieś konkretne badanie, może w obawie, że nic nie znajdą i badanie okaże się nieuzasadnione a ktoś będzie musiał za nie zapłacić.
I wreszcie, trafiliśmy do pani doktor (E.K.), która stanęła na wysokości zadania. Przygarnęła moje dziecko na oddział, zleciła co trzeba i w ciągu tygodnia zdiagnozowała co jest, a raczej było, bo… odpukać… od kilku lat syna nie dopadła migrena i oby tak już zostało.

Reklamy

Informacje o e_ra

Żyję trochę na tym Bożym świecie i coraz częściej krew mnie zalewa kiedy pomyślę o tej naszej szarej rzeczywistości... Czytam historie "pisane przez życie", troszkę pstrykam (wszystkie foty w tym blogu są mojego autorstwa), na telewizję raczej nie znajduję czasu, chociaż lubię "dobry" film (oparty na faktach, niektórzy dodają... autentycznych). Ostatnio szydełkuję..., zatracam się bez pamięci, by nie myśleć o realnym świecie pełnym hm... Kafkowskich Procesów i tym podobnych Kosmosów... Jestem wrażliwa (przewrażliwiona nawet "troszkę"), empatyczna, punktualna, uczciwa, szczera (co nie każdemu się podoba), chyba koleżeńska. Nie toleruję chamstwa, egoizmu, brutalności, wulgaryzmu, niepunktualności, toksycznych związków a miłość, uczciwość, szacunek, lojalność, przyjaźń to wartości, które mają dla mnie ogromne znaczenie. Jeśli mają Państwo jakieś uwagi i chcą się nimi podzielić, zapraszam do komentowania lub mailowania e_ra@onet.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przychodzi baba do lekarza.... Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s